wtorek, 1 marca 2016

Hanna Dikta "We troje", to znaczy lubię dobrą prozę

...z cyklu "Czytam sobie"



Lubię dobrą prozę.

A taka chyba właśnie do mnie przyszła. Nie pierwszy zresztą raz, bo w kolejce stoi, czy też leży na parapecie, kilka niezłych tekstów, niektóre od bardzo dawna, ale dziś, wyjątkowo, coś poza kolejnością.

Jest tego ważny powód. Data premiery. Wspólna data premiery, gwoli ścisłości. I wspólne spotkania autorskie.

Szanowni Państwo, czuję się zaszczycona, mogąc dzielić radość powieściowego debiutu z poetką, prozaiczką, a także - co nie bez znaczenia! - podobnie jak ja, mamą trójki dzieci i polonistką, Hanną Diktą. Jest jeszcze kilka spraw, które nas łączą, ale dziś nie o nich, lecz o książce.


No. Wytłumaczyłam się już, dlaczego zamierzam o "We troje" napisać, więc do rzeczy :)

Rzecz pierwsza. Lekkie pióro. Nie chodzi o łatwość pisania, lecz o wrażenie, że podczas czytania tekst niepostrzeżenie przepływa przed oczami, nic nie zgrzyta, nie razi, nie każe  się domyślać, czy na pewno dobrze rozumiem, co pisarz ma na myśli, a jeśli pozostawia wątpliwość i niepewność, to właśnie mam pewność, że tak miało być, że to niedopowiedzenie, niejednoznaczność artystycznie założona. Mam nadzieję, że udało mi się za bardzo nie zagmatwać, bo zależy mi na tym, byście wiedzieli, że pod tym względem powieść Hanny Dikty Was nie zawiedzie. Pod innymi względami też nie, ale o tym za chwilę.

Rzecz druga. Dobre proporcje. Chodzi mi o konstrukcję fabuły. Niełatwe to do zrealizowania, ale w "We troje" udało się bez zarzutu. Dobre proporcje są wtedy, kiedy odbiorca, czytając, wie, o czym jest powieść. To właśnie od nich zależą akcenty logiczne na poziomie struktury fabularnej. No, popłynęłam, ale obiecuję, już nie będę, takie słownictwo na moim blogu zwykle nie istnieje. No więc ja wiem, o czym jest powieść "We troje". Przynajmniej tak mi się wydaje. Czy się nie mylę, dopytam na spotkaniu autorskim. Niedługo :)

Rzecz trzecia. Warstwa językowa. Lubię, kiedy w czasie czytania narracja mnie otula. Lubię, kiedy sposób mówienia pozbawiony jest pretensjonalnych, pseudoartystycznych udziwnień, sprawiających wrażenie, jakby autor myślał, że prosto wyrażona idea sama się nie obroni i trzeba jej nadać pseudo(!)artystyczny sznyt. Lubię - i wiem to już po pierwszej powieści - prozę Hanny Dikty. Lubię - ponieważ brak w niej artystowskiego zadęcia, a za to pod dostatkiem poetyckiej mgiełki. Pewnie to kwestia talentu, osobowych cech pisarskich, bo ja wiem... W każdym razie samym warsztatem uzyskać takiego efektu się nie da. A to byłby kolejny punkt dla autorki, prawda?

Rzecz czwarta. Konstrukcja postaci oraz wątki. W zasadzie są dwa. A może nawet dałoby się uznać, że jeden? Niby tak. Niby, ponieważ nie jest to takie oczywiste ani proste. Trzy główne postaci to, jak na powieść, naprawdę niewiele, jeśli jednak każda z nich otrzyma własną, bogatą przeszłość, gdy w sposób ciekawy przedstawi się osobiste uwikłania bohatera i pozwoli mu prowadzić intensywne życie wewnętrzne, robi się "gęsto". Niczego więcej nie trzeba.

Z ciekawostek... Interesujące zawiązanie akcji, które jednak, rozwijając się, nie poprowadzi czytelnika w kierunku, którego mógłby się spodziewać. Nieoczywiste, choć trudno powiedzieć, czy otwarte, zakończenie. Kawałek rzetelnej prozy opisującej kawałek (sic!) pokręconego, choć przecież nie tak znowu odległego życia...

Ot, jak mówi o swojej książce jej autorka, proza psychologiczna z wątkiem romansowym. O jej smaku stanowi sposób łączenia składników i bardzo dobre wyczucie proporcji.


A jeśli zależy Wam na opisie akcji w stylu "kto, gdzie, z kim i dlaczego", to zapraszam tu:



Znajdziecie tam i opis, i książkę. Pomyślałam, że nie warto tego powielać :)

Najbliższe spotkanie autorskie z Hanną Diktą i ze mną odbędzie się 7 marca o godz. 17.00 w Jastrzębiu-Zdroju (ul. Katowicka 24), a jego organizatorem jest Księgarnia Dom Książki. 
W trakcie spotkania będzie można nabyć "We troje" oraz "Sezon zamkniętych serc" z rabatem.

Zapraszam!

Szczegóły tu:


6 komentarzy:

  1. Jak ja lubię przyjaźń w świecie pisarskim :). W ogóle peace and love, a nie ujadanie na siebie nawzajem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Los nas połączył, bo wcześniej się nie znałyśmy, ale bardzo się z tego cieszę! Raźniej mi w czasie promocji :) A książka naprawdę dobra.

      Usuń
  2. Hanię uwielbiam od dawna, ale ona o tym wie :) zawsze z ogromną przyjemnością czytam jej prozę, wiersze. Cieszę się, że możecie razem opowiedzieć czytelnikom o literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kusisz tą książką...Ja dopiero co ochłonęłam po Twojej.Ale jak polecasz to wiem co chcę dostać na urodziny:)

    OdpowiedzUsuń

Opinie Czytelników mojego bloga są niezwykle cenne. Dlatego serdecznie dziękuję za każdy komentarz.